Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 marca 2013

grumpy

Tym razem Panna Cz. powróciła z kolejnym kocim zleceniem. Poprzednie tyczyło się Kota Simona i Bonifacego (pamięta to ktoś jeszcze? :)). Generalnie kot ma wyrażać wszelaką gburowatość i swoisty chmurny tryb egzystencji. Tym razem nie otrzymałam niestety autorskiego projektu, a grafikę znalezioną w internecie. Szkoda.
Muszę przyznać, że mróz, nowe opady śniegu, ciapa na chodnikach powodują, że przybieram podobną minę, gdy trzeba przekroczyć próg próg mieszkania, które wtedy wydaje się nad wyraz przyjazne.
Umieściłam zdjęcia z telefonu i aparatu, dlatego kolorystycznie są tak fiksowanie. A beż tej koszulki można umiejscowić gdzieś pomiędzy dwoma wariantami.





niedziela, 12 lutego 2012

pink + grey = cute

Słoneczna niedziela. Kawa. Pratchett. Czyli odstresowująca kuracja w pełni. 
 A dla dopełnienia dziwności kolorowe stworki.
Filc, nitka, upolowane guziki z tajemnego przybornika mamy.


A żeby różu stało się zadość A Pink.
 Z jednej z najlepszych k-dram ever. Protect the boss.

Miłego popołudnia wszystkim Wam! :)

wtorek, 6 grudnia 2011

mikołajkowe hatifnaty

  Podejmując obowiązek mikołajkowego skrzata miałam dziś pełne ręce pracy. A postawiono przede mną nie lada zadanie. Po raz pierwszy bowiem dostałam ściśle określony projekt do wykonania, autorstwa Panny Cz. 
Oto on:
[best project ever!]

Nawiasem mówiąc koszulka z przeznaczeniem dla siostrzanej anglistki. I jak to zwykle bywa najłatwiejsze rzeczy najtrudniej przychodzą. Czyli ciężkie do sprostania proporcje Cota Simona. Odchudziłam go mimowolnie. Moje własne zaciskanie pasa, odbiło się na twórczym efekcie.

I zrealizowany pomysł świątecznych hatifnatów. Rękodzieło tym razem Panny Cz.
Czyli szaleństwo w naszej Dolinie Muzealników. Światełka, koreańska wersja Last Christmas (za którą to nutą nigdy nie przepadałam, ale mimo wszystko... no cóż trzeba trzymać fason:P) i ogólno-galaktyczna rozróba. 

I na koniec mój prezent dla Was.
^^





poniedziałek, 12 września 2011

kici kici jacket

Kreska w lewo, kreska w prawo i pionowa... i kolejne kanji naumiane. Ostatnio znajduję coraz to bardziej kosmiczne pomysły na zajęcie sobie czasu. Jednak szybko pojawiający się  za oknem zmrok przypomina, że koniec beztroski coraz bliżej. Ale słońce jeszcze świeci. Pewnie niedługo. Poświęcam się więc temu co robić lubię, a na co później może zabraknąć minut w czasie doby. 


...


czwartek, 9 czerwca 2011

kawaii cat

Napiszę posta! A co! Już od jakiegoś czasu otwarta strona z reformami Kołłątaja dość gorliwie uprasza się bym czym prędzej do niej sięgnęła. Jak łatwo się domyślić walczę wytrwale. Niestety prędzej czy później ulegnę, bo ambitnie postanowiłam zdobyć dobrą ocenę. Ciężkie jest życie studenta. Wracam, więc myślami do czasu, gdy mogłam sobie bez straszliwszych konsekwencji bazgrać po torebkach i nie myśleć o przemęczeniu umysłu. Ten czas się jednak zakończył. Mądre książki mnie terroryzują. Po nocach śnią się stiuki. A putta gonią mnie, w krótkich rączkach ściskając kurczowo topory. Tak barok... to odległa przyszłość wtorkowego poranka. To dopiero będzie krwawa jatka. 



I... Jonsi.
Pewnie był już wiele razy.
Nieustannie napawa mnie optymizmem.
I przypomina bardzo dobry czas. 



środa, 24 listopada 2010

kotowate


Mam lekkie zmęczenie materiału. I to zarówno twórczego jak i umysłowego. 
Siedzę zupełnie już zebrana, by przekroczyć framugi drzwi i wyjść naprzeciw rzeczywistości, gdy dopada mnie wiadomość, że czegoś nie ma i nie muszę się wcale tak bardzo spieszyć. Rozpatruję wypicie kawy, zupełnie jestem zadowolona z tego faktu. Snuję perspektywy kolejnego odc Przyjaciół, a następne trzy zajęcia, które mi w dniu dzisiejszym pozostają, wydają się nieco szaro-burą koniecznością odbitą od tego co za oknem. Potem czeka mnie jeszcze kozaczenie z kozakami, zaiste poniedziałkowy referat zrobić trzeba.
...
Z braku laku znów zabrałam się za zaciapywanie koszulek, a że corne coty uwielbiam straszliwie, to nic dziwnego, że właśnie tą potulną bestię wybrałam

czwartek, 26 sierpnia 2010

bo lubię coty

Biorąc pod uwagę moją lubość do gatunku kotowatych, w szczególnie do cota Szymona postanowiłam odzwierciedlić go na jednej z moich koszulek. To była moja pierwsza zabazgrana koszulka, ale gdzieś się zawieruszyła i właśnie ją znalazłam.


poniedziałek, 9 sierpnia 2010

na niebiesko

Pary kolczyków, które zrobiłam już jakiś czas temu. Lubię robić kolczyki wtedy wyłącza mi się myślenie i po prostu tworzę. Dobry sposób na odstresowanie. Nie umiem natomiast całkowicie robić zdjęć kolczyków, zawsze wychodzą totalnie pokracznie.