piątek, 1 czerwca 2012

kokeshi bag

  Kokeshi, czyli małe laleczki wystrugane z kawałka drewna rozpowszechniły się w Japonii w XIX wieku. Zaczęli je tworzyć, mieszkający w rejonie Tohoku, rzemieślnicy jako źródło dodatkowego dochodu. Wiadomo bowiem, bynajmniej nie od dziś, że jak są turyści to jest również zarobek. A turyści przybywali, bo teren słynął z gorących źródeł. Tak to z czasem drewniane laleczki zaczęły robić coraz większą karierę. Każdy twórca wypracowywał swój własny styl dekoracji. W przeszłości często malowane były w kolorach czerwieni, purpury i żółci, a obecnie w zupełnie różnych barwnych wariacjach. 
  Ich nieodparty urok sprawił, że i ja postanowiłam gdzieś je umieścić. Tym sposobem powstała owa torebka.
  Nieco więcej o lalkach można przeczytać tutaj: http://www.japoneczka.pl/2010/06/yumi-drewniana-lalka-czyli-kokeshi/ .


inspiracja tutaj




poniedziałek, 14 maja 2012

Fuji bag

  Przez ostatnie trzy tygodnie palce odprawiały istny taniec hula, pragnąc ochoczo zabrać się za jakąś bogu-ducha-winną koszulkę. Rozum jednak trzymał je w ryzach, przypominając, że licencjat sam się nie napisze, a czas ucieka. Skoro jednak nastał czas chwilowej niepewności i oczekiwania na powrót wypocin od promotora, desperacko odgrzebałam z zakamarków szafy starą, sfatygowaną torbę, niegdyś zakupioną, w którymś z lumpeksów.
   Potrzebowałam jednak chwili... może trochę dłuższej, by znaleźć jakąś inspirację. Bo jak dotąd względem owej torby, nie miałam żadnej. Prędko przypomniałam sobie jednak o obrazach Udo Kaller'a przedstawiających górę Fuji. Przeglądnęłam całą galerię i znalazłam swoją ofiarę. Dokonałam jednak pewnego ożywienia, malując górę na różowo. Ot tak, lemurowy akcent. Mam tylko nadzieję, że nie obraziłam tym samym uczuć jakiegokolwiek Japończyka. I nie zostanę zmuszona do wykonania seppuku... 
   Jednak nim to nastąpi zrobię laleczkę voodoo wyglądającą niczym mój aparat, wyciągnę kawałek  nici z paska i pokażę mu, co myślę o robieniu nim zdjęć.

A tak na poważnie... kłamałam, że zrobiłam to dla własnego widzi-mi-się. Tak na prawdę zrobiłam to dla zapinki, żeby było jej raźniej. I by czuła się jakoś tak... bardziej swojsko na obczyźnie...


sobota, 17 marca 2012

G Dragon t-shirt

Młahaha... demoniczny chichot. Czyli dalej na odleeeeegłym wschodzie.
Tym razem natchnienie ze świata muzyki i G Dragon.


Jestem świadoma, że zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia. 
Inspiracja tutaj



wtorek, 21 lutego 2012

letter from hogwart

Jak już wspominałam, Sis ostatnio zaprzęgła mnie do kolejnego projektu. 
Wreszcie mogłam sobie trochę pomachać pędzlem.
Tym też sposobem powstał hogwartowy sweter. 
Oto i on :)

 insp: tu
A na ostatki najnowszy Big Bang, ze względu na to, że w sobotni wieczór umilał mi pracę :)
Big Bang-Blue




niedziela, 12 lutego 2012

pink + grey = cute

Słoneczna niedziela. Kawa. Pratchett. Czyli odstresowująca kuracja w pełni. 
 A dla dopełnienia dziwności kolorowe stworki.
Filc, nitka, upolowane guziki z tajemnego przybornika mamy.


A żeby różu stało się zadość A Pink.
 Z jednej z najlepszych k-dram ever. Protect the boss.

Miłego popołudnia wszystkim Wam! :)