Wreszcie chwila wytchnienia. Co prawda muszę w najbliższym tygodniu napisać jeszcze rozdział mojego licencjatu, ale jakoś to mam nadzieje będzie. A potem kierunek dom. Tak wiele rzeczy do zrobienia w trakcie ferii. Już nie mogę się doczekać.
A dzisiaj znowu koszulki. Tym razem z wielką łapą Brata Niedźwiedzia. Trochę bardziej indiańsko. I trochę bliżej natury.
...
So I'm finally after my examination session. I've got some time to rest. I'll go home soon. I was all last month in Cracov so I look forward to coming back.
And today I would like to show You two t-shirt I was made while ago. I hope You like it.
...
Tą zrobiłam kilka miesięcy temu dla mojej siostry.
This t-shirt which I was made for my Sis, few months ago.
Sometimes it's really hard to make a pic which will be look somehow.
Choć pomysły w głowie się kotłują, trzeba dać sobie na wstrzymanie i zabrać się za to co koniecznie.
A skupienie chyba gdzieś utknęło w korkach. Straszna naukowa niemoc w koło. W dodatku mróz siarczysty nastał. W wypadku stycznia otulenie się kołdrą jest najgorszym wyjściem do walki z chłodem, wszystko wtedy ciąży w kierunku poduchy, nie książek.
Zresztą więcej o tym pewnie kiedyś na lemurowym napiszę. Jednakże w telegraficznym skrócie. City Hunter należy do czołówki moich ulubionych dram. Historia w klimacie sensacyjnym, z Błękitnym Domem w tle, krwawą przeszłości, motywem zdrady i zemsty, szczyptą humoru i oczywiście nutą romansu. A wszystko to pośród ulic Seulu. Czy może być coś lepszego? :)
Minusy dramy... mogę powiedzieć, że najgorsze, co można było zrobić boskiemu Lee Yoon Sung to fryzura. Niestety... taka moda panuje obecnie w Korei, wszelkie żale i narzekania, są więc bezowocne. :P